Łzy - ronione nad losem świata wobec płomieni pożerających lasy Amazonii i Syberii - przesłoniły zielonym ludzikom hektolitry gówna spływajce Wisłą.
Ot. Za mało czasu było, żeby przygotować zorganizowany, politycznie użyteczny lament. Ale jak następnym razem coś pierdutnie...
Lecę dokupić chusteczek!