Już niedługo nasz
pan powie, że możemy zdjąć kagańce. Albo i nie, może zmieni
nakazy na jeszcze śmieszniejsze. Na przykład noś kaganiec przy
sobie, w kieszeni. Nie ochroni, ale ma być. Jak nie ma – mandat.
Coś jak z gaśnicą w samochodzie: nie jest ważne, czy działa, nie
jest ważne, czy umiesz jej użyć, masz mieć. Ale tylko w
samochodzie. W domu, mieszkaniu nie musisz.
Ale maseczkowy
interes zrobiony, z przytupem, trochę przy tym gość wtopił, że dostawcą
był kuzyn stryja szwagra siostry brata, ale jakie to ma znaczenie,
skoro nikt go z tego nie rozliczy.
Polecam taki model
maseczki.
Ważne, by prócz ust i nosa, zasłaniać też oczy.
Jak nie umiesz sam, to znajdź kogoś, kto pomoże.
Zamiast ogórków mogą być szparagi,
ale to raczej jak ktoś ma wąskie oczy.


