Pogrzeb
był smutny. Najgorzej chować tych, którzy kochali życie. Nie
żebym innym źle życzył. Po prostu... jeśli ktoś czerpie pełną
piersią z dobrodziejstw tego świata, niechby nawet były skromne,
to szkoda go bardziej, niż tych, którym każdy dzień jest udręką,
koniecznością, niepotrafiących cieszyć się teraz,
zawsze wypatrujących później lub wyłącznie
wspominających kiedyś. Kto wie, może rzeczona
skłonność zostanie kiedyś określona przez psychologów czy
psychiatrów (tak, podobno to nie ci sami) mianem zespołu zaburzeń
-icznych lub manią -wczą. Diagnozowani będą pacjenci, którzy
nazbyt często wypowiedzą magiczne czasoskracacze typu „obiad
zjedzony, dzień zaliczony” albo wręcz obwieszczą znajomym
w środę, że i tak to właśnie kolejny tydzień zleciał.
Co pozostaje? Prócz żalu... cholernie banalne, ale i równie mocne postanowienie poprawy. W kufelku życia zawartości raczej nie przybędzie. Trzeba smakować każdy łyk.
Co pozostaje? Prócz żalu... cholernie banalne, ale i równie mocne postanowienie poprawy. W kufelku życia zawartości raczej nie przybędzie. Trzeba smakować każdy łyk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz