środa, 9 stycznia 2019

O śmierci tych, co kochali życie


Pogrzeb był smutny. Najgorzej chować tych, którzy kochali życie. Nie żebym innym źle życzył. Po prostu... jeśli ktoś czerpie pełną piersią z dobrodziejstw tego świata, niechby nawet były skromne, to szkoda go bardziej, niż tych, którym każdy dzień jest udręką, koniecznością, niepotrafiących cieszyć się teraz, zawsze wypatrujących później lub wyłącznie wspominających kiedyś. Kto wie, może rzeczona skłonność zostanie kiedyś określona przez psychologów czy psychiatrów (tak, podobno to nie ci sami) mianem zespołu zaburzeń -icznych lub manią -wczą. Diagnozowani będą pacjenci, którzy nazbyt często wypowiedzą magiczne czasoskracacze typu „obiad zjedzony, dzień zaliczony”  albo wręcz obwieszczą znajomym w środę, że i tak to właśnie kolejny tydzień zleciał.
Co pozostaje? Prócz żalu... cholernie banalne, ale i równie mocne postanowienie poprawy. W kufelku życia zawartości raczej nie przybędzie. Trzeba smakować każdy łyk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O tych, co na amen zemrzeć nie mogą (rozdział 1)

– Szanowny panie, – zaczął z udawaną grzecznością, nauczony, że okazując szacunek rozmówcy, łatwiej się z nim rozprawi – a zatem raczy ...