środa, 6 maja 2020

O normach w obliczu pandemii #8


Kilka luźnych myśli i spostrzeżeń:

Koronawirus był przyczyną lub jedną z przyczyn 259 000 zgonów na świecie. Tak chyba powinny być prezentowane dane.
W jakim odsetku przypadków faktycznie zabił, a nie tylko przyspieszył to, co nieuniknione, trudno orzec. Jeśli ten drugi odsetek jest wysoki, to wnet może się okazać, że krzywa zgonów po początkowej rzeźni w kolejnych miesiącach spadnie poniżej porównywalnego okresu z przeszłości, mówiąc prościej: dużo umrze szybko, mniej umrze wolno. Na szczęście są przytomni ludzie, którzy próbują to policzyć (1) co pomoże uciąć dywagacje i przełożyć wyniki analiz na działanie, żebyśmy nie musieli babrać się w tym burdelu, którego autorem niestety nie jest narysowany Król Julian, a prawdziwi miłościwie nam panujący.

Ćwierć miliona ludzi to dużo. Można się nie na żarty przestraszyć. Ale...

Korona-wirus do tej pory zabił tyle osób, ile głód zabija w nieco ponad tydzień (2).
Porównywalna ilość osób ginie w samych Stanach w wyniku szeroko rozumianego błędu medycznego w ciągu roku (3).
Na świecie zmarło ponad 2,5 miliona dzieci do lat pięciu (2).
A na dobitkę w wypadkach komunikacyjnych zginęło prawie dwa razy tyle (2). Może też mieli choroby współistniejące, tego nie wiem. Wiem natomiast, że dróg na razie nie zamknięto. I chwała!

A zatem... Czy my na pewno walczymy z tym najważniejszym wrogiem, czy poczynione środki są współmierne do zagrożenia, czy jednak ktoś próbuje nas tu wytegować?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O tych, co na amen zemrzeć nie mogą (rozdział 1)

– Szanowny panie, – zaczął z udawaną grzecznością, nauczony, że okazując szacunek rozmówcy, łatwiej się z nim rozprawi – a zatem raczy ...