Całe państwa, a w nich ludzie, firmy i banki, stają w obliczu olbrzymich strat z tytułu rozmaitych ograniczeń i trudności w prowadzeniu działalności. Jednocześnie politycy, pismaki i bardziej lub mniej wysocy rangą dyrektorzy i działacze unaoczniają nam,
że żyjemy w wyjątkowych czasach (w razie gdyby ktoś miał wątpliwości), w których potrzebne są wyjątkowe środki ostrożności i, wyświechtana z lekka, solidarność.
że żyjemy w wyjątkowych czasach (w razie gdyby ktoś miał wątpliwości), w których potrzebne są wyjątkowe środki ostrożności i, wyświechtana z lekka, solidarność.
Złośliwie postawię proste pytanie: czy rzeczywiście temu kryzysowi nie dało się choć trochę zapobiec?
Odpowiedź jest jasna. No to brnijmy dalej. Z czego wynika ten stan rzeczy?
(jaki to stan można przeczytać dziś dosłownie wszędzie, więc sobie odpuszczę)
W ślepym poszukiwaniu oszczędności i namiętnej koncentracji na aktualnym wyniku (giełdowym, sondażowym, <wpisz dowolne/>) wiele organizacji gubi z celownika to, co istotne: plan długofalowy. Ważne jest tu i teraz, bo TERAZ jest się na stołku, teraz jest się przy korycie, teraz jest się na pierwszej stronie.
Naturalnie można żywić nadzieję, że obecna sytuacja będzie nauczką, lekcją na przyszłość. Cytując pana, którego nazwisko przywodzi na myśl wielonogiego robala: "niewarto". Naszą naturę skwitował już dawno Kochanowski, zresztą postępująca globalizacja pokazuje jednoznacznie, że brak zdolności wyciągania wniosków po szkodzie nie jest cechą wyłącznie polską, a jeśli nawet staliśmy się ciut lepsi, niż nasi przodkowie, to niewielki mamy z tego teraz pożytek, bo nadal nie umiemy być mądrzy przed szkodą:
Wszak dodatkowe oświetlenie przejść dla pieszych montuje się po potrąceniach, a nie zanim do nich dojdzie (obserwacje z województwa łódzkiego). Z pomocą inspektorom rozmaitych dziedzin przychodzą różne normy, których objętość i kompleksowość przerasta często przedmiot, którego dotyczą (patrz: normy budowlane), tworzone przez im podobnych, które rzeczywiście w większości się sprawdzają, z tym że nie zawsze (przytoczyć można krzewy posadzone w Łodzi przy al. Mickiewicza, które może i zasłaniają przejście pieszo-rowerowe, ale spełniają normę, #ulgabardzo). Normy sprawdzają się zaś zwłaszcza w sytuacji, w której coś pójdzie bardzo nie tak, to jest gdy rzeczony pieszy zostanie potrącony. Na szczęście wówczas można powołać się na normę, zamiast wskazywać palcem niekompetentną osobę, która postawiła pieczątkę pod projektem/przy odbiorze. Z ustawami, gdy już wyrządzą krzywdę, dzieje się tak samo.
A zatem mamy to! No, a przynajmniej kawałek:
przeniesienie/rozmycie odpowiedzialności.
Ciąg dalszy wkrótce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz